Czy mówiąc „tak” popełniłam
największy błąd w życiu? Sama nie wiem. Nie zważałam teraz na to. Jestem gdzieś
w jakiejś przestrzeni. Wszędzie jest pustka, jedynie co mogę dostrzec to
malutkie błyszczące punkciki, znikające kiedy się spojrzałam i pojawiające się,
kiedy odwracałam wzrok. Samej siebie też nie widzę. Czyżby moja odpowiedź
stworzyłaby te miejsce? Niemożliwe. Zaczynam przemieszczać się w stronę jednej
z tych gwiazd. Zamiast ukrywać się, zaczyna świecić coraz intensywniej. Kiedy
próbuje jej dotknąć, oślepia mnie kompletnie. Te światło… Przypomina mi coś…
Wspomnienie. Wystrzał z broni wcelowanej w moje serce… Krew… Krzyki… Pole
bitwy… Upadek… Utrata świadomości…
Powoli zaczynam odzyskiwać świadomość. Zmysły wracają do normy i regulują się. Słuch, dotyk, czucie, węch, smak, wzrok. Otwieram oczy powolnie, leniwie. Zamiast białych ścian pomieszczenia, widzę… łóżka szpitalne i kroplówki? Sama nie wiem co się właściwie dzieje. Przecież… Byłam w innym świecie…? Nie rozumiem nic. Z moich przemyśleń wyrywa mnie silny impuls z tyłu głowy – Ból. Syczę cicho. Opieram łokcie na tył łóżka i powoli zaczynam podnosić się do pozycji siedzącej.
Słyszę krzyk. Moje oczy wędrują w ową stronę. Zierenice rozszerzają się, a ja zamieram w bezruchu. Moja rodzina…? Mira…? Jak to, przecież…? Powoli podchodzą do mnie, ale jakby w zwolnionym tempie? Paraliż…? A może zwykłe halucynację. Czuję ich uścisk i po chwili mokry języczek psa na policzku. Nadal nie mogę niczym ruszyć. Jestem w paraliżu? Szoku? Odsuwacie się lekko i parzycie na mnie z tym czułym uśmiechem jak zawsze… Czemu?! Widzę, że coś mówicie, ale was nie słyszę. Czemu?! Czas się zatrzymuje, a kolory zanikają. Zostaje szarość, biel i czerń.
Widzę znów chłopaka… Tego samego, który był u mnie w drzwiach… Stał przy moim łóżku. Ten zimny wyraz twarzy… Nie potrafię go zapomnieć. Podchodzi do mnie. Jego chód jest wolny, ale stanowczy. Rozwiera wargi… Powiedz coś do mnie… Proszę!
Powoli zaczynam odzyskiwać świadomość. Zmysły wracają do normy i regulują się. Słuch, dotyk, czucie, węch, smak, wzrok. Otwieram oczy powolnie, leniwie. Zamiast białych ścian pomieszczenia, widzę… łóżka szpitalne i kroplówki? Sama nie wiem co się właściwie dzieje. Przecież… Byłam w innym świecie…? Nie rozumiem nic. Z moich przemyśleń wyrywa mnie silny impuls z tyłu głowy – Ból. Syczę cicho. Opieram łokcie na tył łóżka i powoli zaczynam podnosić się do pozycji siedzącej.
Słyszę krzyk. Moje oczy wędrują w ową stronę. Zierenice rozszerzają się, a ja zamieram w bezruchu. Moja rodzina…? Mira…? Jak to, przecież…? Powoli podchodzą do mnie, ale jakby w zwolnionym tempie? Paraliż…? A może zwykłe halucynację. Czuję ich uścisk i po chwili mokry języczek psa na policzku. Nadal nie mogę niczym ruszyć. Jestem w paraliżu? Szoku? Odsuwacie się lekko i parzycie na mnie z tym czułym uśmiechem jak zawsze… Czemu?! Widzę, że coś mówicie, ale was nie słyszę. Czemu?! Czas się zatrzymuje, a kolory zanikają. Zostaje szarość, biel i czerń.
Widzę znów chłopaka… Tego samego, który był u mnie w drzwiach… Stał przy moim łóżku. Ten zimny wyraz twarzy… Nie potrafię go zapomnieć. Podchodzi do mnie. Jego chód jest wolny, ale stanowczy. Rozwiera wargi… Powiedz coś do mnie… Proszę!
-Zgodziłaś
się, prawda?- Pyta czule. Jego głos… Jest taki inny niż wszystkie. Jest zimny i
stanowczy, zarazem będąc czułym i ciepłym. Siada obok mnie, a ja patrzę na
niego z… rozpaczą, może radością. Gładzisz mój policzek. –To co teraz widzisz nie
jest snem ani prawdą. Przywódca… Chce Ci coś pokazać w ten sposób.- Opowiada
mi, a ja słucham uważnie… Mam tyle pytań… Ale nie mam odwagi, a może siły… By
je zadać. –Świat, w którym żyłaś… Jest prawdziwy. Tam twoi rodzice nie żyją,
Mira nie żyje. Ty jesteś w śpiączce. Dlatego musisz sobie zadać sobie pytanie
czy chcesz do niego wracać. Jeśli nie chcesz… Zostaniesz w naszym świecie. Jednak
pamiętaj jedno. Każda ma zasady… Nie zawsze jednak ludzie się do nich stosują.-
Wystawiasz do mnie rękę. Jest na niej tatuaż… Ze znakiem pistoletu,
krzyżującego się ze skrzydłem… Takim samym jak było na drzwiach do Sali tronowej.
–Wystarczy jeden gest, aby zmienić całe twoje życie. Rozpoczniesz grę… Ostatnią
grę.
Otwieram szerzej oczy. Więc jednak… To wszystko było tylko przygotowaniem do gry… Spuściłam wzrok. Nie wiedziałam, czy chcę. Byłam zwykłą szarą dziewczyną. Popatrzyłam na ojca, na matkę, na Mirę i w końcu na chłopaka.
-Jeśli w niej umrę… To zginę również w prawdziwym świecie?- Pytam niepewnie. Chłopak tylko kiwa głową. Moje bicie serca przyśpiesza. Co mam zrobić…? Wiedziałam, że muszę podjąć decyzję szybko. Podniosłam rękę i podałam chłopakowi, łapiąc jego dłoń. –Wracam do domu.
-Czyli jednak...- Wzdycha chłopak i odtrąca moją dłoń.
-Do domu... Który jest teraz u was.- Uśmiecham się lekko. Widzę zdziwienie na jego twarz. Kącik jego wargo podnosi się... Łapie mnie za dłoń, a ja się rumienie.
Otwieram szerzej oczy. Więc jednak… To wszystko było tylko przygotowaniem do gry… Spuściłam wzrok. Nie wiedziałam, czy chcę. Byłam zwykłą szarą dziewczyną. Popatrzyłam na ojca, na matkę, na Mirę i w końcu na chłopaka.
-Jeśli w niej umrę… To zginę również w prawdziwym świecie?- Pytam niepewnie. Chłopak tylko kiwa głową. Moje bicie serca przyśpiesza. Co mam zrobić…? Wiedziałam, że muszę podjąć decyzję szybko. Podniosłam rękę i podałam chłopakowi, łapiąc jego dłoń. –Wracam do domu.
-Czyli jednak...- Wzdycha chłopak i odtrąca moją dłoń.
-Do domu... Który jest teraz u was.- Uśmiecham się lekko. Widzę zdziwienie na jego twarz. Kącik jego wargo podnosi się... Łapie mnie za dłoń, a ja się rumienie.
Otacza nas
mgła…
Żegnam się z tym światem…
I zaczynam swoją grę...
***
***